“Co mnie fascynuje w języku hiszpańskim?” Wpis gościnny Soy.Maestro.Loco

Zastanawiacie się pewnie co robi język hiszpański na blogu o języku włoski i kulturze Włoch? Otóż robi dobrą robotę. Jest dla mnie czymś w rodzaju motywatora do nauki języka hiszpańskiego, na który ciągle i wciąż nie mam czasu.

Dziś prezentuję Wam wpis gościnny chłopaka, który jest zakręcony na punkcie języka hiszpańskiego, jak na punkcie włoskiego. Obserwując jego Social Media, widzę trochę siebie, podejście do kwestii językowych jest niemal identyczne. Nie boi się gramatyki, nie boi się trudniejszego słownictwa, nie marudzi, że “to mi nie potrzebne, to nie będę się tego uczyć, bo przecież Hiszpanie nie używają tego czasu!”.

Znajdziecie go tutaj:
Instagram soy.maestro.loco
grupa na FB Amigos Locos
YouTube Soy.Maestro.Loco

Panie i Panowie, zapraszam do lektury.


Mentalne dopasowanie i marzenie małego chłopca, czyli: Co mnie fascynuje w języku hiszpańskim?

Jesteś w szkole, na kolejnej lekcji języka angielskiego. Po raz kolejny przerabiasz „present simple”. Który to już raz? Drugi? Trzeci? Nauczycielka szybko daje odpowiedź, chociaż wcale nie pytałeś – „Wiem, że zajmujemy się tym po raz piąty, ale to nie ode mnie zależy”. I tak w kółko, w każdej szkole, w każdej klasie, na każdym szczeblu nauczania. Dziewięć lat nauki. Zero efektów.

Historia opisana powyżej jest z pewnością znana wielu z Was. Od kilku lat, od kilku reform edukacji, tkwimy w językowym letargu, który zapewnia nam szkoła. Od podstawówki uczyłem się jak ktoś, kto nie posiada „talentu” do języków. Nic mi do głowy nie wchodziło. Żadne słówko. Żadne zdanie. Żadne regułki gramatyczne. Stres przed lekcjami z języka się potęgował z każdym kolejnym rokiem.

spanish-2836864_1920W głębi duszy zawsze zadawałem sobie pytanie: dlaczego innym się udaje, a ja muszę nadrabiać głupkowatym uśmieszkiem i postawą: „Po co się uczyć jakiegoś języka? Polski język jest piękny, nic więcej mi nie trzeba!”. Wiecie… to nie była prawda. Musiałem sobie jakoś radzić, dlatego na wszelkie sposoby próbowałem umoralnić swoje postępowanie.

Przez lata nauki w podstawówce, gimnazjum i liceum, miałem możliwość uczenia się tylko dwóch języków: niemieckiego i angielskiego – jak w wielu szkołach w Polsce. Nie odpowiadało mi to. Brakowało mi motywacji i chęci poznania tych języków. Do Niemieckiego zawsze miałem antypatyczne podejście – wcale nie wynikało z wewnętrznej nienawiści do kraju i jego mieszkańców, wszak w najlepszych latach Adama Małysza, Ja zawsze kibicowałem jego konkurentowi, Hannavaldowi – a angielskiego chcieli się uczyć wszyscy, przez co nie wzbudzał on we mnie pasji. Znając go, nie byłbym wyjątkowy (wizja 12-letniego chłopaka).

Gdzieś pomiędzy podstawówką a gimnazjum zacząłem namiętnie wspominać o języku hiszpańskim. Niewątpliwie było to w dużej mierze spowodowane moją miłością do Realu Madryt. Z pasji do futbolu i miłości do królewskiego klubu, urodziła się chęć poznania mowy piłkarzy ganiających po Estadio Santiago Bernabeu. Niestety moja „pięta achillesowa”, jaką był każdy język – nawet ojczysty – nie za bardzo chciała się rozwijać. Łącząc to z buntowniczym podejściem do życia nastolatka, powstała bańka z napisem: „Chcę mówić po hiszpańsku”, jednak była on w środku pusta. Na samych deklaracjach się kończyło.

food-3263812_1920

Na szczęście życie kilkukrotnie dało mi w kość, co pozwoliło mi w końcu zrozumieć, że o wartości i jakości człowieka stanowi to, jak radzi sobie ze swoimi słabościami. Nie mogę odnaleźć w pamięci punktu zwrotnego. Dnia, w którym się obudziłem i powiedziałem: „Od dzisiaj będę się uczył języków”. Nie wiem, czy wpływ na to miała moja dziewczyna, pogłębiające się zainteresowanie rozwojem osobistym, czy fakt, że w głębi duszy czułem, że nie umiem za wiele i przydałoby się w końcu udowodnić sobie, że z chłopaka, z którego wielu się śmiało, że nie zna języków i nie lubi się uczyć. Przekształcę się w kogoś, kto tego języka będzie mógł w przyszłości nauczać – kto lepiej wytłumaczy, jak to zrobić, jak nie gość, który przełamał swoje słabości?

osborne-1802181_1920

Od pewnego momentu ja i Hiszpański, jesteśmy jak para kochanków. Może wzięlibyśmy ślubu, gdyby nie fakt, że jestem zajęty od dobrych kilku lat. Każdy kolejny krok, z tym językiem pozwala mi poznawać siebie. Jego temperament, energia, ogień — który posiada — sprawiają, że człowiek zaczyna inaczej żyć.

Nie wiem, czy jest to zasługa tylko tego języka, jednak potrafił on wpłynąć na mój mental. Kiedyś bez wątpienia należałem do grona osób, których największym hobby było narzekanie, smutna mina, gburowate odzywki. Dzisiaj pragnę, żyć jak Hiszpanie, jak Latynosi. W każdej chwili mogę się uśmiechnąć i powiedzieć do kogoś: „Hola”. „Buenos dias”. Najpiękniejsze jest to, że tam na zachodzie, każdy z uśmiechem mi odpowie, nawet jak widzimy się pierwszy raz w życiu.

Mowa mieszkańców Półwyspu Iberyjskiego sprawiła, że moje życie nabrało kolorów. Każdego dnia mnie motywuje, do zagłębienia się w jej strukturę jeszcze bardziej. Gdy w głowie przestawię swój przełącznik z języka polskiego na język hiszpański, automatycznie staje się innym człowiekiem. Taką magiczną moc ma ten język.

barcelona-3960591_1920.jpg

Nie mogę jednak pominąć pragmatycznych aspektów fascynacji językiem. Tego podejścia nauczył mnie rynek pracy, od którego wielokrotnie się już odbiłem. Oczywiście, praca w Polsce jest, ale nie taka, która odpowiadałaby moim ambicją. Mogę z radością powiedzieć: „Jestem dziennikarzem”, jednak co z tego, jak w Polsce dziennikarzy już nie potrzeba? Dlatego jako człowiek z wykształceniem do niedawna najlepszą pracę znalazłem jako… Pracownik fizyczny – jakżeby inaczej. Na szczęście kilka lat wiary we własne umiejętności pozwoliły mi na znalezienie miejsca, które sprawia, że mogę się spełniać.

Jednak to o czym marzę to przekazywanie swojej pasji, do języka innym. Pokazywanie, że jeżeli naprawdę chcemy, to jesteśmy w stanie się nauczyć. Żyjemy w czasach, w których znajomość mowy obcokrajowców otwiera nam drzwi do wielu zawodów, nic więcej nie potrzeba. Łatwiej jest pracodawcy, nauczyć nas tego, czym mamy się zajmować, niż języka, w którym będziemy pracować. Każdej osobie, która nie wie jeszcze, co chce w życiu robić, polecam naukę języka. Dowolnego. Najlepiej takiego, który umożliwi nam poszerzać swoje pasje. Język nigdy nam nie przeszkodzi w rozwoju w żadnym kierunku, a pomóc może w naprawdę wielu aspektach. Czy będziecie chcieli być lekarzami, adwokatami, inżynierami, sportowcami, znajomość języka obcego tylko powiększy wasze kompetencje i atrakcyjność na rynku.

Hiszpański zmienił moje życie. Pokazał drogi, przez które podróż do celu jest przyjemna. Gdyby ktoś kilka lat temu powiedziałby mi, że będę każdego dnia wstawał rano i uczył się czegokolwiek, kazałbym mu strzelić sobie w łeb. Dzisiaj prowadzę projekt: „Soy Maestro Loco”, który zachęca do takiego działania, który motywuje do pracy nad sobą każdego dnia, który przede wszystkim pokazuje, że niezależnie kim jesteśmy, można. Można nauczyć się języka.

Zamykając ten wywód, który skręcił w niewłaściwą stronę, w języku hiszpańskim fascynujący jest każdy jego aspekt. Alfabet jest magiczny, posiada literę „H”, chociaż jest niema, a gdy chcecie powiedzieć „H”, to zapisać musisz „J”. Gdy zaś pragniesz wymówić „J”, to zapisać musisz „LL” – uprościłem to bardzo.

spain-1758851_1280

Gramatyka sprawia, że momentami czujemy się jak na lekcji języka polskiego. Łatwiej jest ją przyswoić. Jak w polskim odmienisz czasowniki. Jak w polskim zadasz pytania. Jak w polskim zastosujesz czasy. Jesteśmy intuicyjnie przystosowani do tego, żeby tworzyć zdania w języku hiszpańskim, gdy poznasz słówka, już możesz zacząć poprawnie mówić, nie tak jak w angielskim, gdzie najprawdopodobniej popełnisz błąd w konstrukcji.

Krzyk! Używając języka Cervantesa krzyczysz, gestykulujesz, wydobywasz z siebie energie. Sprawia, że chcesz płynąć na słowach, a twój język tańczy w twych ustach – wybaczcie, ale gdy zaczynam się rozpływać nad hiszpańskim, to moja wyobraźnia zaczyna wytwarzać dziwne obrazy. Español sprawi, że się otworzysz, że uda Ci się schować do kieszeni swoją nieśmiałość i wstyd przed mówieniem. Doda Ci wiary w siebie i pogody ducha. Uśmiech nie zejdzie Ci z twarzy, a na wakacje zawsze będziesz jeździć w miejsca, gdzie jest ciepło i ludzie są bardzo przyjaźnie nastawieni.

P.S.
Muchisimas Gracias Señor Giacomo! Przepraszam, że ten tekst, ale tak jak Hiszpanie, trochę subordynacji się wdarło podczas pisania!


2 thoughts on ““Co mnie fascynuje w języku hiszpańskim?” Wpis gościnny Soy.Maestro.Loco

  1. […] 2019 „Co mnie fascynuje w języku hiszpańskim?” Wpis gościnny Soy.Maestro.Loco Walka o władz... https://italianelcuoreblog.wordpress.com/2018/03/06/spis-tresci-bloga-italia-nel-cuore

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *