Jak czytać (w języku obcym) dla przyjemności?

Cześć Kuba. Dzięki, że dodałeś mnie do tej włoskiej grupy o kotach, wiesz, tej Amici Gattari. Ona na serio uzależnia. Tylko wiesz, co? Nie rozumiem wszystkich komentarzy. Tzn. wiem, co jest napisane, ale nie rozumiem wszystkich słów, muszę je przetłumaczyć, jak wrócę.

Hej, fajnie byłoby czytać książki po włosku, tylko kurcze wiesz, biorę książkę, zaczynam czytać, niby rozumiem, ale kurde tam jest masa słów, których nie znam, przecież nie będę tłumaczyć wszystkich słów…- OK., ale rozumiesz mniej więcej albo globalnie tekst? – pytam. Tak, rozumiem, o czym jest np. rozdział, ale wiesz, ja bym chciał wiedzieć wszystko dokładnie, co oznaczają dane słowa.”

Ech…
Kiedy uczymy się języka włoskiego (bądź każdego innego języka obcego), dążymy do tego, aby poznać jak najwięcej słów, zwrotów, uczymy się gramatyki i wszystkiego tego, co związane jest z językiem obcym. Chcemy być jak najbardziej komunikatywni z rodzimymi użytkownikami języka obcego. To jest jak najbardziej prawidłowa postawa. Jest jednak pewne „ale”.

Kiedy zaczynamy czytać książkę w języku obcym i czujemy się na siłach, że podołamy, to nagle okazuje się, że niby rozumiem, co czytamy, ale zaczynamy zwracać uwagę na zupełnie coś innego niż treść książki. Skupiamy swoją uwagę na słówkach, których kompletnie nie rozumiemy. Co wtedy przychodzi do głowy? Wziąć słownik i zacząć je tłumaczyć. Co się wtedy dzieje najczęściej? Zamykamy książkę, odkładamy, włączamy TV i mamy cały świat w nosie. To nie tak powinno działać. Zupełnie nie tak. Zatem jak?

Czytajmy dla przyjemności, a nie dla nudnego obowiązku nauki. Przecież tyle mówi się o nauce przez zabawę. Czy dziecko uczące się w ten sposób pyta o każde niezrozumiałe słowo? Ano nie. Rozumie go z kontekstu, rozumie globalnie, o co chodzi. Uczy się właśnie przez kontekst.

Tak samo w czasie czytania. Jeśli potraktujemy czytanie książki, dłuższych tekstów, a nawet komentarze w social media, jako obowiązek zrozumienia wszystkiego, co do słowa, to bardzo szybko zniechęcimy się do nauki. Bazujmy na tym, co już wiemy, spróbujmy się w danym momencie domyślić się, o co chodzi w słowie, którego nie zrozumieliśmy. Oczywiście nie chodzi tu o to, by w ogóle nie pracować ze słownikiem. Broń Cię Losie. Chodzi o to, by nie biegać do słownika przy każdym nieznanym nam słowie. Zatracimy sens czytania. A i z tej nauki niewiele będzie. Pewne słowa tworzą szerszy kontekst, inne są częścią związków frazeologicznych i same znaczą zupełnie coś innego. Dlatego też nie ma sensu tłumaczyć książki (uparłem się na książkę ewidentnie) słowo po słowie. Tłumacze przecież też tego tak nie robią.

Ten, kto czyta mój blog, wie, że jestem przeciwnikiem „domyślania się” w języku obcym. Czym innym jest jednak domyślanie się pewnych rzeczy, których nie chce się nam nauczyć (np. kością niezgody wciąż jest nauka passato remoto). Jeśli przeczytamy kilka książek w języku, którego się uczymy, to w pewnym momencie zauważymy, że rozumiemy coraz więcej i więcej nie zaglądając w ogóle do słownika.

Kiedy czytamy książki po polsku, także bywają słowa, zwroty, których od razu nie rozumiemy, nie znam osoby, która od razu wertuje słownik wyrazów obcych albo poprawnej polszczyzny. Albo zrozumiemy to słowo z kontekstu, albo sprawdzimy je później.
Jedynym momentem dobrym na sprawdzenie danego słowa czy zwrotu jest ten czas, gdy dane słowo powtarza się kilkukrotnie w książce. Jest na tyle uciążliwe to słowo, że ni w ząb nie jesteśmy w stanie go zrozumieć i po prostu przeszkadza w zrozumieniu globalny. Wtedy proponuję sprawdzić je od razu. Dzięki temu znów poczujemy ulgę i będziemy czerpać przyjemność z czytania.

Reasumując. Nie zniechęcam do korzystania ze słownika. Wręcz przeciwnie, namawiam do korzystania, ale może niekoniecznie w trakcie czytania książki. Wtedy zatracimy dwie ważne rzeczy, jakimi są przyjemność z czytania i nauka. Skupimy się tylko na rzeczach, które czytamy w danym momencie i nie zrozumiemy globalnie treści książki. Czytajmy książki dla przyjemności, a nie z obowiązku. Nauka w tym wypadku jest jakby na dalszym planie, której nie zauważamy, a mimo to uczymy się.

O metodach jak czytać książki w języku obcym, pisałem także –> TUTAJ

źródło zdjęć: pixabay.com


0 thoughts on “Jak czytać (w języku obcym) dla przyjemności?

  1. […] Jak czytać (w języku obcym) dla przyjemności? 5 książek o antycznym Rzymie (subiektywnie) [R... https://italianelcuoreblog.wordpress.com/2018/03/06/spis-tresci-bloga-italia-nel-cuore
  2. […] już dwie notki. Znajdziecie je, klikając w tytuły Jak czytać książki w języku obcym? oraz Jak... https://italianelcuoreblog.wordpress.com/2018/08/16/ksiazki-ze-slownikiem-czy-to-dobry-wybor

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *